Sztuka reklamy, czy reklama sztuką?

Współczesna reklama jest zjawiskiem niejednorodnym. Ociera się o  kicz, sztukę lub tandetę. Czasem przechodzimy obok niej obojętnie, nie zauważając kolejnego szyldu czy plakatu. Idąc ulicą poszczególne treści zlewają się nam w jedną wielka masę, stając się jednocześnie obojętnym elementem architektonicznym. Są również reklamy szczególne, które ocierają się o sztukę. Zazwyczaj są to reklamy telewizyjne, które operują formą, kolorem, dźwiękiem i obrazem, w sposób nas poruszający.

Czy wynika to jednak z tego, że ich twórcy są miłośnikami elegancji form i wyższej formy wyrazu niż większość telewizyjnych spotów? Niestety nie. Sztuka w reklamie sprowadzona jest zazwyczaj do bardzo praktycznego wymiaru. Zazwyczaj formę artystyczną przybierają reklamy takich produktów jak samochody, perfumy, kosmetyki czy odzież. To produkty  tak zwanej wyższej pułki, które są ekskluzywne, lub mają dawać nam pozorne poczucie, że posiadami coś ekskluzywnego. Formę reklamy determinuje więc specyfika towaru i target do jakiego jest skierowana.  Na przykład koszulki z nadrukiem [greenprint.com.pl] nie będą reklamowały masła czy śmietany. I w tym przypadku faktycznie – im lepsza forma i jej przekaz, tym lepszy efekt. Czy sztuka w służbie produktu to jeszcze sztuka? Bo choć istnieje pojęcie sztuka użytkowa, w tym przypadku chyba się nie sprawdza.

Mamy jednak przykłady naprawdę świetnych reklam, które zaskakują nie tylko insightem, spojrzeniem na potrzeby konsumenta i motywem, ale również inteligentną formą i siłą wyrazu, która ma w sobie właśnie to ”coś”. Wbrew pozorom takie reklamy posługują się bardzo prostymi chwytami i elementami, które dopiero w połączeniu ze sobą mają szczególny sposób wyrazu. I choć wielbiciele sztuki mogą się oburzyć – nie można mieć wątpliwości, że reklama ma i taki wymiar. Na szczęście – bo niestety dziś dąży się bardziej do upraszczania i trywializowania form i przekazów – a to świadczy źle o samych konsumentach, do których docierają najlepiej właśnie tego typu przekazy…